Get the flash player here: http://www.adobe.com/flashplayer

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Jak wyglądałaby architektura i wzornictwo XX wieku, gdyby nie było Bauhausu cz. 3

2.      Zwrot w kierunku skromności, czyli Adolf Loos

Na kształtowanie się estetycznych dziejów XX wieku istotny mógłby być również wpływ Adolfa Loosa, austriackiego architekta który odwrócił się po czasie od przeradzającego się z Deutscher Werkbundu Bauhausu, krytykując dążenie do symbiozy sztuki i przemysłu. Uważał, że uniwersalny styl nie może być dziełem zindywidualizowanych artystów. Nowoczesność według Loosa potrzebowała skromnych rzemieślników, a nie pretensjonalnych artystowskich poczynań. Skutki zaniknięcia granicy pomiędzy sztuką a produktami użytkowymi miały stworzą hybrydy, jedynie pozornie funkcjonalne i pozornie estetyczne. Wyciszenie egalitarnego i symbiotycznego głosu Bauhausu mogłoby doprowadzić do zwiększenia ekspozycji retoryki estetycznej Loosa i jemu podobnych krytyków secesyjnej ornamentyki i propagatorów skromności i szczerości w architekturze. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza zasadza się na fakcie, iż styl, a właściwie zbiór determinantów dobrej i przemyślanej architektury według Loosa był w znacznym stopniu zbieżny z efektami działalności wychowawców i wychowanków szkoły Bauhausu w tym zakresie. Anty-secesja i quasi-modernizm  Loosa mogłyby zyskiwać na popularności do początku lat. 30 XX wieku, czyli do momentu jego śmierci w 1933 r. przyczyniając się do utwierdzenia mieszczańskiej odmiany nowoczesnej architektury, bardzo prostej strukturalnie i formalnie, opartej na klasycznych podziałach z harmonijnie osadzonymi otworami drzwiowymi i okiennymi. Zarówno architektura jak i wzornictwo wychodzące spod ręki Loosa musiałyby podporządkowywać się  wymogom komfortowej egzystencji ludzi a wrażliwość i kreatywność twórcy schodziłyby na dalszy plan ze względu na postulowany rozdział autorskiej kreacji artystycznej wyrażającej charakter i idee twórcy od czysto funkcjonalistycznej architektury jako przestrzeni życia ludzi.


3.      Wieżowce i Art déco

Empire State Building w Nowym Jorku - wieżowiec zaprojektowany w stylu Art déco (widok boczny). Zdjęcie wykonano za pomocą Smart Camera Samsung Galaxy NX.

Wyparty przez Bauhaus styl w sztyce, malarstwie, architekturze (w tym architekturze wnętrz) i grafice, powszechny w okresie międzywojennym w XX wieku. Funkcjonował jako krytyka niezdyscyplinowanej przestrzennie secesji. Upowszechniające się w ramach tego stylu uspołecznione wzornictwo zwracające uwagę na potrzeby człowieka i jego fizyczne oraz biologiczne otoczenie przejawiało się w stosowaniu wyszukanych rzeźbiarskich, ale przeczących secesyjnemu nadmiarowi formach, będących twórczą interpretacją motywów klasycyzmu.
W tym stylu również budowane były jedne z najsłynniejszych wysokościowców m.in. nowojorskie Empire State Building oraz Chrysler Building. Ukierunkowanie Międzynarodowego Arts and Crafts na horyzontalne formy architektoniczne i jednocześnie bezwzględne warunki wielkomiejskiej zabudowy wymuszające stosowanie wieżowców, przy braku oddziaływania wpływów Bauhausu[1], spowodowałyby bardziej intensywną ekspozycję i być może dalszy rozwój stylu Art déco (np. pod względem wysokości konstrukcji), zwłaszcza w dużych miastach amerykańskich. Jedyną alternatywę dla takich budowli stanowiłyby wysokościowce zbudowane w czerpiącym przecież z Art déco stylu socrealistycznym, które jednak ze względów politycznych nie mogłyby się upowszechnić ani za oceanem ani w Europie Zachodniej, która zmagając się z miejscowo z podobnym problemem zagęszczenia urbanistycznego byłaby prawdopodobnie terytorium ekspansji wysokościowej zabudowy dekoracyjnej.

Podsumowanie

Wszystkie przedstawione scenariusze stanowić mogą łączny obraz alternatywnej rzeczywistości estetycznej XX wieku pozbawionej wpływów szkoły Bauhausu. Pierwszy ze scenariuszy należy traktować jako dominujący i kształtujący generalne trendy w architekturze i wzornictwie wraz z projektowanymi przemianami, natomiast dwa następne są kolejno mniej prawdopodobnym i ograniczonym czasowo uzupełnieniem wynikającym ze zmiany czynników pierwotnych lub w drugim przypadku następstw projektowanych zmian. Wzrostu roli estetyki przestrzennej propagowanej przez Adolfa Loosa należy upatrywać w samym braku aktywności ruchu Bauhausu i dążeniem do poprawy dyscypliny przestrzennej po okresie dominacji stylu secesyjnego. Natomiast większa rola i ekspansja stylu Art déco w zabudowie wysokościowej wynika bezpośrednio z dominującej, ale niewystarczającej do spełnienia wymagań XX wiecznego społeczeństwa i wpisania się w przestrzenne warunki jego życia horyzontalnej orientacji architektury spłyconego modernizmu i Międzynarodowego Arts and Crafts.


Jędrzej Franek




[1] Fascynacja wysokościowcami ze szkła i metalu, wynikała nie tyle z nowych możliwości technicznych, które pojawiły się po II wojnie światowej, co z umiędzynarodowienia się wzorców Bauhausu spowodowanych diasporą jego twórców zmuszonych do opuszczenia hitlerowskich Niemiec. Za przełomowe w kategorii konstrukcji i będące wzorcem dla innych wysokościowców aż do końca lat 70-tych XX wieku należy uznać apartamentowce mieszkalne 860-880 Lake Shore Drive w Chicago, projektu Ludwiga Miesa van der Rohe, zbudowane w latach 1948-1952.


Artykuł napisany we współpracy z firmą Samsung Polska. Stacja Poznań Główny fotografuje za pomocą aparatów systemu Samsung NX.


wtorek, 25 marca 2014

Jak wyglądałaby architektura i wzornictwo XX wieku gdyby nie było Bauhausu cz.2

Scenariusze przewidujące brak Bauhausu w historii architektury i brak aktywności jego głównych postaci związanej z dorobkiem i doświadczeniami szkoły w Dessau:

1.      Alternatywa ekspansji i rozwoju Arts and Crafts Movement

W konserwatywnych kręgach artystycznych i rzemieślniczych przemysłową produkcję masową widziano raczej jako zagrożenie wobec nowoczesnego stylu, niż sprzymierzeńca. To właśnie w obawie przed zanikiem indywidualizmu oraz obniżeniu się standardów poprzez produkcję masową, William Morris powołał w latach 60-tych XIX wieku ruch Arts and Crafts, który postulował rękodzieło oraz ornamentykę – swoistą broń w walce z pozbawionym indywidualności światem maszyn.  Inspiracją były idee angielskiego pisarza Johna Ruskina, który uważał, że należy tworzyć sztukę użyteczną i funkcjonalną, jednak nie tracącą swoich estetycznych wartości. Dlatego artyści przeciwstawiali się produkcji mechanicznej, przemysłowej, na rzecz odrodzenia sztuki wykonywanej ręcznie. Mimo znacznych różnic ideologicznych także ten nurt podobnie jak rzecz się miała w przypadku Bauhausu postulował uwrażliwiony humanizm, jednak jego przejawy formalne były inne. W środowisku Arts and Crafts szkoła Waltera Gropiusa krytykowana była za brak stylu i kolidowanie z krajobrazem. William Morris miał poważny wkład w ustanowienie poprzedzającego Bauhaus ruchu Deutscher Werkbund, gdyż to na podstawie jego idei opracowywano statut nowej niemieckiej szkoły architektonicznej[1].

Ruch Williama Morrisa miał stawiał sobie za cel propagowanie tradycjonalizmu, indywidualizmu i wielokulturowości , czyli w istotnym wymiarze tych wartości, które legły u podstaw postmodernizmu architektonicznego i wzorniczego od późnych lat 70-tych XX wieku do początku XXI wieku. Silne wpływy i autorytet Franka Lloyda Wrighta, uznawanego za jednego z najwybitniejszych dwudziestowiecznych architektów tworzącego intensywnie w obszarze zaadaptowanego indywidualistycznie stylu Arts and Crafts z całą pewnością mogłyby przyczynić się do umiędzynarodowienia i swoistych jego mutacji w przypadku braku intensywnie oddziałującego ośrodka w postaci szkoły Bauhausu.


Estetycznymi wyznacznikami, charakterystycznymi dla tak projektowanego nurtu mogłyby być:

W architekturze: płaskie masywne elementy konstrukcyjne (beton, szkło, metal, naturalny kamień), horyzontalna orientacja budowli i kaskadowe rozchodzenie się zgeometryzowanych obrysów modułów budynków, funkcjonalizm i wzajemna przenikalność pomieszczeń, związanie budynku z otoczeniem poprzez wydłużanie poziomych elementów konstrukcyjnych do miejsc styku z krajobrazem (chętne sytuowanie budynków, zwłaszcza domów mieszkalnych na skarpach i w obszarach zadrzewionych), ograniczona i zróżnicowana pod względem kulturowym i geograficznym ornamentyka i motywy historyzujące. Architektami kształconymi w myśl nowego stylu w pewnych rozwiązaniach targałyby sprzeczności pomiędzy koniecznością utrzymania dyscypliny uniwersalności i prostoty oraz chęci oddania indywidualizmu rzemieślniczego w realizacjach, podobnie byłoby w przypadku projektantów form użytkowych.

We wzornictwie: Typowe motywy i wyznaczniki Arts and Crafts przenikają się ze specyficznym stylem minimalistycznego monumentalizmu Franka Lloyda Wrighta. We wnętrzarstwie i projektowaniu mebli uwidaczniałby się amalgamat rzemieślniczej lub wręcz rzeźbiarskiej swobody formy (z zachowaniem funkcji) oraz materialnej dyscypliny. Teoretycznie wyprowadzane konotacje projektowanego stylu z najbardziej plastycznymi przejawami postmodernizmu najwyraźniej przejawiałyby się właśnie w obszarze wzornictwa, dlatego też emanacją Międzynarodowego Arts and Crafts mogłoby być krzesło formą bardzo przypominające słynny projekt kartonowego krzesła najsłynniejszego architekta i designera postmodernizmu Franka Gehry’ego (w tym wypadku najprawdopodobniej byłoby wykonane z dużo bardziej szlachetnego materiału): Odrzucone zostałyby formy wykorzystujące w oczywisty sposób elementy wykonywane maszynowo w zestandaryzowany sposób, nawet wykonane z naturalnych materiałów (gięta na gorąco sklejka) kojarzące się z dominacją przemysłu nad aktywnością indywidualnego artysty-rzemieślnika.

[2]


[3]



Jędrzej Franek



[1] W. Koch, op. cit., s. 382
[2] F. Gehry, Curvy Corregated Cardboard Chair, http://inhabitat.com/curvy-corregated-cardboard-chair/frank-gehry-wiggle-chair-corregated-cardboard-chair-cardboard-furniture-collection-vitra-collection-moss-gehry/, 25.01.2014 r.
[3] Siła oddziaływania modernistycznych części składowych, czyli De Stijlu, Stylu międzynarodowego, działalności Le Corbusiera i konstruktywistów radzieckich z pewnością byłaby mniejsza i płytsza bez umiędzynarodowionego Bauhausu i modernizm nie mógłby się stać dominującym estetycznie i terytorialnie stylem większej części XX w. Zmodyfikowany postmodernizm natomiast mógłby się pojawić w wyniku realizacji jednego z dwóch scenariuszy; w pierwszym jako wypadkowa estetyki modernizmu i zerwanie z jego pryncypiami. Krytyczny wobec wszelkich ozdobników, horyzontalności form i artystycznego indywidualizmu z trudem podporządkowującemu się funkcjonalizmowi mógłby być składnikiem odradzającego się pełnoprawnego modernizmu zdominowanego przez minimalistyczne wertykalne projekty architektoniczne zdominowane przez szkło i metal z udziałem odsuniętych do tej pory w Międzynarodowym Arts and Crafts tworzyw sztucznych i kompozytów. Z takimi formami architektonicznymi przypominającymi wywodzące się z estetyki Bauhausu wieżowce amerykańskie projektu Ludwiga Miesa van der Rohe, korespondować mogłyby meble wykonywane masowo z formowanych maszynowo tworzyw sztucznych, względnie bardziej wyszukane formy wykorzystujące gięty metal. Wszystkie te aspekty ostatniego scenariusza wskazywałyby na pojawienie się (przynajmniej w sferze wizualnej i materialnej) nurtu będącego alternatywnym, spóźnionym i wynikającym z innych uwarunkowań historyczno-społecznych i społeczno-kulturowych Bauhausem, o być może jeszcze większej sile oddziaływania niż pierwowzór. Infografika: opracowanie własne



środa, 19 marca 2014

Samsung NX2000 - galeria zdjęć

Po lekturze testu najbardziej mobilnego z bezlusterkowców Samsunga zapraszam do przejrzenia małej galerii zdjęć nim wykonanych (używane były dwa obiektywy: 18-55 i 20-50, zakres wykorzystywanych czułości obejmował ISO od 100 do 1600). Tradycyjnie plenerem był Poznań.

Przy edycji zdjęć wykorzystany był program Adobe Lightroom 4.4. - taki sam jaki znajdziecie w pudełku z aparatem.

Taczaka 20, fot. Jędrzej Franek

Os. Lecha, fot. Jędrzej Franek

Neon Poznańskie Słowiki, fot. Jędrzej Franek

Plac Wolności, fot. Jędrzej Franek

ul. Fredry, fot. Jędrzej Franek

ul. Wierzbięcice, fot. Jędrzej Franek

Arena Design 2014, fot. Jędrzej Franek

Wydział Fizyki UAM, fot. Jędrzej Franek

Wydział Komunikacji UMP, fot. Jędrzej Franek

ul. Wyszyńskiego, fot. Jędrzej Franek

wtorek, 18 marca 2014

Stacja fotografuje - test aparatu Samsung NX2000


Światem nowoczesnych technologii targają obecnie sprzeczności - urządzenia stając się mniejsze, robią się jednocześnie większe. Nie mam tu na myśli jakiejś skomplikowanej bipolarności właściwości materii, ale tak jak kiedyś głównym celem (technologicznym, ale też marketingowym) była miniaturyzacja, tak obecnie proces ten przebiega równolegle do maksymalizacji wymiarów niektórych elementów. W dobie interfejsów dotykowych i dominującej komunikacji opartej na treści wizualnej ekrany stały się przedmiotami, z którymi wdajemy się w interakcję chyba częściej niż z ludźmi...

Skoro obraz, to aparat, skoro interefejs dotykowy, to smart camera. Koncept nieco prostszego od testowanych przez nas ostatnio bezlusterkowców Samsunga to zderzenie miniaturyzacji (i minimalizmu) oraz mobilności rozumianej nie tylko w kategorii rozmiaru czy wagi, ale także jako dążenie do upodobnienia i w pełni funkcjonalnego skomunikowania tak "staromodnego" urządzania jakim jest aparat fotograficzny z dobrodziejstwami XXI wieku jak smartfony czy tablety.

Wiele parametrów i funkcji modelu NX2000 pokrywa się z tymi, które opisywaliśmy już na przykładzie wyżej pozycjonowanych braci: NX300 i NX20. Ten ostatni model jest właśnie zastępowany przez debiutującego i bardzo interesującego flagowca NX30. Najmniejszy z bezlusterkowych braci jest konstrukcją dedykowaną amatorom, którzy jednak bezkompromisowo podchodzą do kwestii jakości zdjęć i uniwersalności sprzętu. Szczegółową specyfikację można prześledzić na stronie producenta (http://www.samsung.com/pl/promocjanx/nx2000/#/specifications), jednakże dla ścisłości wspomnę, że różnice sprowadzają się do zastosowania nieco prostszego układu autofocusa, wyświetlacza TFT LCD zamiast AMOLED i nieco wolniejszej, ale wciąż wystarczająco szybkiej do codziennych zastosowań migawki (min. 1/4000 s.).


Tym razem wraz z aparatem mieliśmy okazję testować inny obiektyw kitowy typu zoom. Szkło dysponuje zakresem ogniskowych 20-50 mm i jest zaskakująco mały jak na ten standard. Trudno mieć zastrzeżenia do jego ogólnej ostrości, zwłaszcza przy przymkniętej przysłonie, jednakże odczuwalny jest brak stabilizacji, która wyróżnia większy i cięższy kit 18-55 mm.

ZALETY:

- wybitnie kompaktowy (korpus + kitowy, dość uniwersalny obiektyw typu zoom)
- dobre spasowanie elementów obudowy, sztywność
- matryca 20,3 mpix taka sama jak w innych bezlusterkowcach Samsunga (niski poziom szumów do ISO 1600 i wysoka szczegółowość)
- szybki autofocus i poprawnie spisujący się nawet w świetle żarowym automatyczny balans bieli
- czuły i duży dotykowy ekran
- powiązanie z chmurą i popularnymi serwisami społecznościowymi (łatwość wykonania backupu zdjęć i publikacji w sieci)
- dużo trybów automatycznych, filtrów, tryb HDR
- obecność modułu NFC i ogólna łatwość komunikacji aparatu ze smartfonem lub tabletem (w tym zdalne sterowanie i szybka obróbka zdjęć na zewnętrznych urządzeniach)
- korzystna cena (ok. 1500 zł. za testowany zestaw) - w dodatku należy pamiętać o tym, że wraz z aparatem otrzymujemy pełną wersję nieocenionego programu do edycji fotograficznej Adobe Lightroom 4.4., czego żaden inny producent nie oferuje.

WADY:

- kitowy obiektyw bez stabilizacji (raczej kwestia zestawu...)
- ergonomia typowo amatorska, nie jest to z pewnością zastępczy aparat dla profesjonalisty - do interfejsu zdominowanego przez dotyk trzeba przywyknąć
- duży ekran i bardzo małe wymiary korpusu odbijają się na komforcie chwytu, gumowań również mogłoby być więcej


Galeria zdjęć wykonanych Samsungiem NX2000 pojawi się na blogu w ciągu najbliższych kilkunastu godzin. 

Zachęcamy do zapoznania się z całą ofertą aparatów firmy Samsung, zwłaszcza bezlusterkowców systemu NX: http://www.samsung.com/pl/promocjanx/


Jędrzej Franek

poniedziałek, 24 lutego 2014

Jak wyglądałaby architektura i wzornictwo XX wieku gdyby nie było Bauhausu? Cz. 1

żródło: http://www.thefactoryhair.com/wp-content/uploads/2012/01/bauhaus.jpg

W roku 1871 nastąpiło zjednoczenie Niemiec a pozostawiający dużą swobodę działania poszczególnym landom centralny rząd w Berlinie zainicjował jednak zmiany, które celowały w doprowadzenie do integracji w ramach Cesarstwa krain o różnych tradycjach. Wprowadzono m.in. wspólny dla całych Niemiec program kształcenia, a w nim zajęcia, które miały na celu edukację przez pracę. Obejmowała ona uczniów ze wszystkich warstw społecznych i miała za zadanie nie tylko nauczać młodych mężczyzn stolarki czy metaloplastyki, a dziewczęta szycia i gotowania, ale również wpoić szacunek dla każdej pracy fizycznej.

Oddzielnym elementem tego programu były liczne szkoły rzemiosła artystycznego (Kunstgewerbeschulen), które, zwłaszcza po zaszczepieniu przez Hermanna Muthesiusa na niemiecki grunt idei brytyjskiego Arts and Crafts Movement, nabrały szczególnego znaczenia. W roku 1908 dyrektorem Kunstgewerbeschule w Weimarze został belgijski architekt i projektant Henry van de Velde, jeden z założycieli pierwszej nowoczesnej organizacji skupiającej dizajnerów, jaką był Der Deutsche Werkbund[1]. Po wybuchu I wojny światowej van de Velde, jako Belg, został pozbawiony funkcji dyrektora i wydalony z Niemiec. Zarekomendował wówczas na swe miejsce innego znanego architekta, – Waltera Gropiusa, który objął to stanowisko w roku 1915, choć właściwą działalność podjął dopiero cztery lata później, po zakończeniu wojny. Od tej chwili możemy mówić o początku historii Bauhausu.

Bauhaus[2] od 1925 r. działał w Dessau a w latach 1932-1933 w Berlinie jako prywatna szkoła Ludwiga Miesa van der Rohe. W 1933 r. pod naciskiem nazistów, według których szkoła prezentowała zbyt abstrakcyjne podejście do sztuki, nastąpiło jej zamknięcie. Projekt twórców szkoły Bauhausu, w szerokim rozumieniu, to esencja filozofii twórczej kojarzonej z epoką modernizmu, być może jej, o ile nie najbardziej radykalny, to najbardziej klasyczny przejaw na bardzo wielu polach. Ze współczesnej perspektywy poznawczej to jeden z najbardziej zasadniczych punktów wyjścia do oglądu dwudziestowiecznych relacji pomiędzy teorią a masowymi procesami składającymi się na wizualność nowoczesności.

Brak pojawienia się szkoły ufundowanej i zarządzanej przez Waltera Gropiusa mógłby prowadzić do znaczących zmian formalnych i funkcjonalnych (a właściwie ich braku lub powolnej ewolucji względem wyznaczników stylów i metod organizacji oraz kreowania przestrzeni w drugiej połowie XIX w. i pierwszych dwóch dekadach XX wieku). Rozważania na temat rzeczywistości przestrzennej bez wpływów Bauhausu
i jego innowacyjności i autonomiczności względem poprzedzających go dominujących stylów architektonicznych i estetycznych warto zacząć od wyprowadzenia jego szczególnych komponentów technicznych estetycznych i społecznych:

- myślenie o ozdobnikach

- myślenie o przestrzeni

- funkcjonalność i potrzeby człowieka

- elementy konstrukcyjne i ich rola estetyczna

- industrialność, unifikacja, modułowość

- materiały (beton, szkło, stal)

- egalitaryzm (powszechna dostępność rozwiązań)

- zniesienie hierarchiczności na rzecz pracy zespołowej (współpraca projektowa i edukacja)

- kształcenie przyszłego humanistycznego społeczeństwa (w opozycji do autorytaryzmu i kultu ekskluzywności)

Zazwyczaj formułowane są sądy o bezwględnej i całościowej formule Bauhausu przemianowującego dotychczasowe myślenie o architekturze i wzornictwie. W istocie rzeczy stworzony przez Gropiusa program bardzo ściśle – przynajmniej w Weimarze – wiązał go z tradycją, i to zarówno średniowiecznych strzech budowlanych, jak angielskiego Arts and Crafts Movement. Z tym ostatnim łączyło go też ograniczenie pola działania wzornictwa tylko do strefy domu, a więc mebli, oświetlenia, tkanin, ceramiki, szkła, sztućców itp. Prawdziwa innowacyjność Bauhausu polegała na holistycznym spojrzeniu na proces kształcenia i projektowania, które to umożliwiało utalentowanym osobom na łatwe (ze względu na m.in. zintegrowany park maszynowy udostępniony w siedzibie w Dessau) tworzenie form o niespotykanej dotąd relacji atrakcyjności i użyteczności w warunkach interdyscyplinarnego wsparcia merytorycznego.


Jędrzej Franek



[1] Celem Deutscher Werkbundu było tworzenie funkcjonalistycznych budowli odpowiednich dla wieku maszyn, bez historyzujących naleciałości, wykonanych z nowoczesnych materiałów, takich jak: cegła, beton, szkło, stal., W. Koch, Style w architekturze, Warszawa 2013, s. 382
[2] Słowo Bauhaus jest neologizmem złożonym ze słów Bau – budowa i Haus – dom. Bauhaus burzliwa historia i utrwalony mit, http://www.2plus3d.pl/artykuly/bauhaus-burzliwa-historia-i-utrwalony-mit



czwartek, 2 stycznia 2014

Dwa miesiące z bezlusterkowcami Samsung NX - galeria zdjęć

Poznań i... Warszawa w obiektywie Stacji Poznań Główny.

Zdjęcia w tej galerii wykonano aparatami Samsung NX20 i NX300 i były edytowane w programie Adobe Lightroom 4.4.

Autor: Jędrzej Franek

Dodaj napis



























Stacja fotografuje - test aparatu Samsung NX20


Na pierwszy rzut oka to aparat zupełnie inny od opisywanego wczoraj modelu NX300. NX20, czyli flagowy bezlusterkowiec Samsunga przypomina zminiaturyzowaną lustrzankę - czy jest jednak podobnie funkcjonalny?

Tym razem postaram się zwrócić uwagę na cechy szczególne tej konstrukcji w porównaniu do modelu NX300 z tego względu, że w większości przypadków ich funkcje i parametry są podobne i nie ma sensu powtarzać niektórych spostrzeżeń z ostatniej recenzji, którą znajdziecie TUTAJ.

1. Design / Jakość wykonania

Samsung NX20 robi naprawdę dobre wrażenie już od momentu wyjęcia z pudełka. Mimo tego, że nie znajdziemy elementów metalowych (najmodniejszy jest magnez) na obudowie aparatu, to staranne spasowanie wszystkich elementów korpusu wykonanych z tworzywa sztucznego o bardzo przyjemnej w dotyku fakturze sprawia, że urządzenia aż chce się dotykać. NX20 jest ekstremalnie sztywny i twardy w pozytywnym tych słów znaczeniu. Doskonale leży w dłoni ze względu na dobre wyprofilowanie gripu i rozsądne rozmieszczenie najpotrzebniejszych przycisków.

2. Zdjęcia / Video

Sensor w NX20 ma właściwie takie same parametry jak ten w NX300, dzięki temu możemy liczyć na bardzo dobrą jakość zdjęć w większości warunków. Reprodukcja szczegółów jest jak najbardziej zadowalająca aż po wartość ISO 1600, bardzo dobrze spisuje się też automatyczny pomiar światła nawet podczas fotografowania w kiepskich warunkach oświetleniowych. Zaletą obu testowanych aparatów jest celny i szybki hybrydowy autofocus - w większości wypadków zdaje egzamin, a jeżeli chcemy ostrzyć manualnie, to możemy liczyć na wspomaganie dodatkowym powiększeniem fragmentu obrazu, w który celujemy. Jedyną funkcją, której brakuje jest nieoceniony focus-peeking. Należy wspomnieć również, że NX20 wyposażony jest w migawkę z najwyższej półki - jej minimalny czas otwarcia to 1/8000 s.

3. Obsługa

Trudno o bardziej intuicyjny i ergonomiczny korpus w tym segmencie. Większość funkcji została wyniesiona na korpus, a dostęp do całej reszty jest bardzo łatwy i intuicyjny dzięki przemyślanemu układowi menu. Kadrowanie jest bardzo przyjemne i jak przystało na bezlusterkowca o zapędach profesjonalnych dysponujemy bardzo przyzwoitym wizjerem elektronicznym, który włącza sie samoczynnie po zbliżeniu do niego oka - niby mała rzecz, wręcz oczywista, a bardzo ułatwia fotograficzne życie. Przewagą tego typu konstrukcji nad analogowymi wizjerami jest to, że spełniają one funkcję zminiaturyzowanego wyświetlacza i wszystkie istotne parametry znajdują się tuż przed naszym okiem dzięki czemu nie musimy odrywać wzroku od wizjera by sprawdzić jakie ustawiliśmy ISO itp. Wyświetlacz główny to - podobnie jak w przypadku NX300 - AMOLED (bez funkcji dotyku). W tym wypadku mamy możliwość nie tylko wychylenia ale i obrotu całego ekranu, co przydatne może być dla miłośników autoportretów czy fotografii grupowej.

4. Dodatkowe funkcje

NX20 podobnie jak jego starszy brat jest wyposażony w tryb WIFI, który umożliwia łatwe dzielenie się swoimi zdjęciami i filmami, oraz wrzucanie ich do chmury.

5. Specyfikacja


6. Ocena


Choć NX300 to technologiczny kombajn wśród aparatów, to w moim osobistym rankingu wygrywa NX20. Flagowiec Samsunga jest bardzo solidnym i udanym bezlusterkowcem, wyposażonym w najlepszą matrycę jaką dotąd udało się wyprodukować Koreańczykom, Dysponuje bardzo dobrymi parametrami a przy tym jest niezwykle dyskretny. Gdyby doposażyć go w funkcję focus peeking byłby chyba idealnym sprzętem w swoim segmencie profesjonalnych bezlusterkowców. Mimo to przy cenie ok. 2300 zł. z kitowym obiektywem 18 - 55 mm jest bardzo rozsądną propozycją i realną alternatywą dla lustrzanek entry level.


Jędrzej Franek